Przed przyjazdem tutaj nie spodziewalam sie, ze nowo postala stolica Sudanu Poludniowego bedzie oferowala tyle mozliwosci.
Moje wyobrazenie o stolicy bylo naprawde marne, a tu takie zaskoczenie nowe budynki, szkoly, szpital, sklepy.
Niestety jest tu dosc drogo jako, ze wieszkosc towarow importowana jest z sasiadujacych krajow.
Ale dzieje sie naprawde duzo. Jesli tylko sa checi i czas to mozna np: cwiczyc joge, chodzic na lekcje salsy, uczyc sie nowych jezykow itd.
Miasto choc samo w sobie nie za duze, oferuje kilka aktywnosci.
Ostatni weekend spedzilam na wspinaczce na gore Jebel, najwyzsza w okolicy z tego co mi wiadomo, a pozniej chlodzilam sie w basenie.
Temperatury codziennie przekraczaja tu 40 stopni wiec jest naprawde cielpo, zwlaszcza ze dla mnie roznica pomiedzy temperatura w Polsce a tutaj to ponad 50 stopni.
Powoli poznaje miasto, zwidzam lokalne markety, ktore sa bardzo interesujace. Roznorodnosc zapachow, smakow, ludzi, barw, dzwiekow jest olbrzymia.
Jedno wiem juz napewno. Wole barwne lokalne sklepiki niz duze supermarkety na styl europejski.
Na takim malym straganie to i potargowac sie mozna i wymienic kilka pozdrowiem albo usmiechow z lokalnymi :)
Jest zawsze wesolo, a do tego jeszcze ta afrykanska muzyka.
Ponizej kilka zdjec z okolic Juby.
A zdjatka jakies? Pewnie nie masz czasu?
OdpowiedzUsuńHalo Kica :))) Piękne fotki, super wieści, z wielka ochota bede tu zagladac, wielu wrazen zycze, pozdrowienia, Iwona /ciotka Gosi
OdpowiedzUsuńdzieki Iwka:)bedziemy w kontakcie
OdpowiedzUsuń